Jeżdżąc po jabłkach czyli optymiści na Warmii

Ewa i Marcin z Kwaśnego Jabłka przenieśli się na Warmię trzy lata temu. Ona bio-technolog, on po psychologii a koncepcja na życie to wieś i cydr. Idea lokalnej cydrowni zrodziła się podczas pobytu w Anglii, na kursie w Cider and Perry Academy. Zaowocowała doskonale bo w pierwszym ogólnopolskim konkursie Enoexpo 2014 ich cydry zdobyły 6 medali, w tym dwa złote. Cydr z Kwaśnego Jabłka niewiele ma wspólnego z tym co możemy kupic w supermarketach. To prawdziwa "wyższa szkoła jazdy" na cydrze.

 

Tytuł artykułu nawiązuje do książki Chrisa Stewarta „ Jeżdżąc po cytrynach. Optymista w Andaluzji”

 

Kiedy wyemigrowaliście na Warmię?

- Mniej więcej 3 lata temu. Nie była to jedna konkretna data. Przez jakiś czas pomieszkiwaliśmy niedaleko od naszego obecnego siedliska. Przeprowadziliśmy się gdy salon w naszym domu nadawał się do zamieszkania.

Dlaczego właśnie tam?

- Kilka lat temu z Ewą zdecydowaliśmy się na wyprowadzkę z Warszawy. Rozważaliśmy założenie winnicy w Chorwacji, kupno starej oliwiarnii we Włoszech lub przenosiny na Warmię i Mazury, w okolice doskonale nam od lat znane – dolinę Pasłęki. Ta ostatnia opcja jak widać zwyciężyła ale nie chcieliśmy rezygnować z wielu pomysłów, które mieliśmy już w głowie. I tak powstała idea produkcji cydru, kupna starego siedliska i stworzenia ciekawej manufaktury.

Gdy rozglądam się po okolicy widzę, że Wam się udało. Co było impulsem do „ucieczki” w Waszym przypadku?

- To nie był impuls tylko narastające od wielu lat przekonanie, że duże miasto jest rozwiązaniem tymczasowym. Prowizorką, w której trzeba żyć ale co chwilę coś nas gniecie i uwiera. Stanem naturalnym wydawało nam się mieszkanie na wsi ewentualnie w niewielkim miasteczku. Niestety niewielkie miasteczka w Polsce nie są tak fajnymi i „romantycznymi” miejscami do życia jak we Francji czy we Włoszech (śmiech).

Może jeszcze nie nadszedł ich czas. No dobrze, już wiemy dlaczego a teraz najważniejsze pytanie. Skąd pomysł na cydr?

- Moim marzeniem zawsze było założenie własnej winnicy. Gdybyśmy zdecydowali się wyprowadzić na południe Europy – kto wie czy nie prowadziłbym właśnie małej eko – winnicy. Gdy cztery lata temu, decydując się na wyprowadzkę do Włodowa szukaliśmy pomysłu na życie wypłynął temat cydru.

Zdradź nam sekretny składnik dobrego cydru?

- Znamy się osobiście z każdym jabłkiem, które pod postacią soku czy cydru trafia do butelki (śmiech). Sami pielęgnujemy sady, sami zbieramy jabłka, tłoczymy je w naszej tłoczni i fermentujemy w kadziach. Oprócz tego jesteśmy certyfikowanym, ekologicznym gospodarstwem a nasze produkty są bez dodatku cukru, siarki i innych obcych substancji. Ten magiczny składnik, o który pytasz, to przywiązanie do jakości - wszystko co robimy w życiu, staramy się robić dobrze, bez skrótów.

To bardzo dobry kierunek. Czy sądzisz, że Polska jest w stanie stac się "potęgą" cydrową? Dlaczego będąc jednym z największych "sadów" jabłkowych Świata zwróciliśmy uwagę na cydr dopiero kilka lat temu? Szybciej przecież rozwinęły się w Polsce winnice niż cydownie.

- Bardzo bym się cieszył, gdybyśmy za dekadę lub dwie byli krajem znanym z produkcji doskonałych jakościowo cydrów. Niestety muszę wyjaśnić polski paradoks jabłkowy. Jesteśmy jednym z największych producentów jabłek na świecie ale np. największymi producentami winogron na świecie są Chiny czy Turcja. Tylko, że do produkcji win jakościowych używa się winogron winiarskich vitis vinifera a do produkcji cydru zazwyczaj używa się odmian cydrowych jabłek. W Polsce nie mamy wielu odmian nadających się idealnie na cydr. Sady przemysłowe uginają się pod jabłkami idareda, jonagolda czy lobo. Są to typowo deserowe jabłka: sporo cukru, dużo wody, mało aromatu. My do cydru potrzebujemy innych jabłek. Z tych uprawianych w Polsce nadają się na cydr takie odmiany jak: antonówka, boskoop czy reneta. Robimy też eksperymenty ze starymi odmianami, takimi jak grochówka, kronselka, grafsztynek. Ale do zostania światową potęgą w produkcji cydru jeszcze daleka droga… Co do uprawy winorośli to jednak jest to temat w Polsce lepiej rozpoznany i mamy więcej tradycji do których możemy się odwoływać niż w przypadku cydru

Jakie macie plany poza cydrowe?

- W maju otwieramy naszą agroturystykę na 16 osób, chcemy w tym roku rozwinąć ofertę produktów eko - razem z naszymi zaprzyjaźnionymi gospodarstwami - będziemy siać rzepak, len, słonecznik i dynię na oleje. Może już w tym roku pojawią się u nas owce,gęsi i kury. Od czerwca ruszamy z projektem trasy kulinarno - rowerowej, propozycji dla aktywnych sportowo osób, które wypoczynek chciałyby połączyć z degustacjami ciekawych produktów i odwiedzaniem wyjątkowych miejsc ich powstawania. W naszym założeniu turyści będą podróżować rowerami a kolejni gospodarze zadbają o transfer ich rzeczy i przygotowanie kolejnych miejsc pobytu. Ruszamy również ze stowarzyszaniem roboczo nazwanym Dolina Pasłęki - skupiającym najciekawszych producentów jakościowych z naszego mikroregionu. W niedalekiej przyszłości chcemy też rozruszać temat abonamentu na zdrową żywność.

Abonament, jak to działa?

- Opłacana z góry prenumerata produktów rolnych i co dwa tygodnie dostarczana skrzynka z żywnością dostępną w danym momencie. W chwili prenumeraty można mieć wpływ na skład tych paczek a co za tym idzie na charakter planowanych przez nas nasadzeń oraz stworzyć nasz ser dojrzewający - prace nad dojrzewalnią rozpoczniemy pewnie w lecie.

Dziękuję za rozmowę. Bardzo interesujące plany, sama chętnie zapiszę się na taką prenumeratę.

 

 

* Mapa polskich cydrów została opublikowana na Winicjatywa.pl

Wróć

Zapisz się na nasz newsletter!