Fasola i ślimak spod znaku Slow Food

Ojciec natomiast podnosił łuskanie fasoli do rangi nauki:

— O, jeszcze jaka nauka. Nauka nauk. Nie tylko rachunki czy polski. Nauka na całe życie. Rachunki czy polski i tak im z głów wywietrzeją. I nie do rachunków, polskiego będzie ich ciągnęło, gdy zostaną sami. Nie do rachunków, polskiego.
Dziadek zazwyczaj wspierał się wojną, bo we wszystkim lubił wspierać się wojną. Raz opowiadał, że dawniej, dawniej, jeszcze dziadek jego to opowiadał, była wojna, a oni łuskali fasolę. Nagle łomot do drzwi: - Otwierać! - Żołnierze. Oczy krwią nabie-głe. Rozwścieczone twarze. Byliby jak nic wszystkich rozsiekli. Ale zobaczyli, że wszyscy łuskają fasolę, odstawili karabiny, po-odpinali szable, kazali sobie dać stołki, siedli i zaczęli razem z nimi łuskać.


„Traktat o łuskaniu fasoli” Wiesław Myśliwski

 

Podczas warsztatów przy okazji Ogólnowarszawskiego Konkursu Umiejętności Kulinarnych dla Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną wolontariuszki z warszawskiego convivium Slow Food: Lucyna Zembowicz, Dorota Minta i Danuta Moskwa przygotowały pasty inspirowane bogactwem odmian warzyw strączkowych. Opowiedziały o wartościowej diecie dedykowanej osobom z niepełnosprawnością intelektualną, o bogactwie fasolowego świata i przybliżyły polskie, lokalne odmiany zarejestrowane w Unii Europejskiej Chronioną Nazwą Pochodzenia: Piękny Jaś z Doliny dunajca LINK , Fasola Wrzawska (podkarpacie) LINK. Przypomniały również o mało aktualnie znanej fasoli Niepodległości czyli fasola z orzełkiem z sądeczczyzny LINK.

Od fasoli krótka okazała się droga do przybliżeniu ruchu Slow Food i jednego z jego projektów: Arki Smaku.

Ponieważ fasole i strączkowe to bardzo wdzięczny kulinarnie temat poświęcimy mu trochę uwagi.

Klasyka past strączkowych to hummus. To prawdziwa „pasta nad pastami”. Ciecierzyca uwielbiana przez króla Karola Wielkiego, przybyła do Europy z zachodniej Azji. W średniowieczu była odpowiednikiem... popcornu gdyż, wędrowni handlarze sprzedawali ją w wersji prażonej w czasie przedstawien teatralnych. Do jego zrobienia potrzebujemy naprawdę niewiele: ciecierzycę, sezam, olej sezamowy, cytrynę, czosnek, sól, pieprz, oliwę. Przepis polecany przez autorkę artykułu pochodzi z Kwestii Smaku.

Po klasyce przyszedł czas na coś „starego” i „pożyczonego”. Smalec ale z fasoli powinien spełnic oba te warunki. Fasola pojawiła się w Europie dośc późno bo w 1528 roku. Pierwszą europejską fasolę wychodował Piero Valeriano posadziwszy podarowane mu przez papieza Klemensa VII ziarenka w kształcie nerki. Przywiezione zostały z Indii Zachodnich (Nowy Świat) jak wiele innych warzyw bez których dziś nie wyobrażamy sobie kuchni naszego kontynentu.

Świetny przepis na ów smalec proponuje Jadłomania. Za to Wegetalerze podają wersję ze skwarkami...tylko nie ze świnki a kaszy gryczanej.

Kolejna pasta to ciekawa propozycja dla wielbicieli „mózgowego jedzenia”. Fasola w towarzystwie orzechów. Rośliny strączkowe to znaczne źródło białka (22%). Znajduje się na trzecim miejscu pod tym względem po soi (45%) i grochu (25%) . Mięso, dla porównania, zawiera tylko ok.12% białka. Chociaż białko roślinne jest mniej wartościowe od zwierzęcego (nie zawiera wszystkich niezbędnych aminokwasów) ma za to ogromne pokłady wit. A, E, B, potasu, wapnia, fosforu, żelaza i protein. A co za tym idzie poprawia pamięc, zdolnośc logicznego myślenia i przeciwdziała stanom depresyjnym.

Można spokojnie zrobić taką pastę na podstawie przepisu od True Taste Hunters.


Na świecie uprawia się 400 gatunków fasoli i choc jedne mają więcej kwasu foliowego (pinto, mung) inne selenu (z czarnym oczkiem) jeszcze inne cynku (fasola czerwona, nerkowa, fasola czarna) to wszystkie przeciwdziałają otyłości, chorobom serca i nadciśnieniu. Fasola to lekko strawna skrobia z substancjami hamującymi rozrost komórek nowotworowych. Warto też pamiętac, że fasola posiada właściwości zasadotwórcze co przy dzisiejszym sposobie odżywiania ( duże zakwaszenie ogranizmu przez spożywanie żywności wysoko przetworzonej) na ogromne znaczenie.

Skoro wspominaliśmy o zwiększonych zawartościach związków mineralnych to kolejna propozycja pełna jest kwasu foliowego a najlepszą wersję podaje blog Na Kuchennym Progu oraz Kuchnia Naturalna.

Ostatnia z past to kolejna ciekawa propozycja. Tym razem przygotujemy fasolę adzuki. I tu zajrzyjmy co proponuje Mama Alergika i Japońska Kuchnia.

Wymieniając „wspaniałości” jakie daje nam fasola musimy być swiadomi jej „ciemnej strony”. NIESTETY fasola powoduje wzdęcia i gazy. Aby zniwelowac negatywne działania powinniśmy fasolę kilka razy płukac przed gotowaniem pamiętając, że zalewamy ją zawsze gorącą wodą. Optymalny czas „namaczania” to 12 godzin. Przed gotowaniem zalewamy fasolę nową wodą (niestety wypłukuje to wit. B1).


Nigdy nie przykrywamy gotującej się fasoli, to też eliminuje część związków chemicznych odpowiedzialnych za wzdęcia. Solimy już po ugotowaniu. Kolejnym elementem „poprawiającym” fasolowe niedoskonałości jest użycie odpowiednich ziół. Do gotowania dodajemy cząber, kminek, koper włoski a po ugotowaniu majeranek.

Smacznego fasolowego menu:)!

Ewa Tina Szafranowicz

ps. Wszystkie przepisy z blogów są osobistym poleceniem autorki artykułu, jeśli ktoś zna lepsze lub smaczniejsze prosimy o przesłanie do publikacji.

Wróć

Zapisz się na nasz newsletter!